Biuletyn Żydowskiego Instytutu Historycznego. Nr 42,
1962
Emanuel Ringelblum
JOHANN ANTON KRIEGER - DRUKARZ KSIĄG HEBRAJSKICH W NOWYM DWORZE
(O JEGO DZIAŁALNOŚCI W LATACH 1781-1795)
W historii produkcji druków żydowskich w XVIII w. w Polsce b. poważną rolę odegrał przedsiębiorczy i obrotny właściciel drukarni w Nowym Dworze, a przez pewien czas także drukarni w Korcu, Johann Anton Krieger [Jan Antoni Krieger (Johann Anton Krüger) - księgarz, drukarz i wydawca pochodzący z Dolnej Saksonii, osiadły w Warszawie; w 1781 r. uruchomił drukarnię hebrajską w podwarszawskim Nowym Dworze, należącym do księcia Stanisława Poniatowskiego; prowadził również drukarnie hebrajskie w Korcu oraz Węgrowie.]. Zasługi jego wyrażają się nie tylko w założeniu drukarni nieopodal Warszawy i w rozwinięciu szerokiej działalności wydawniczej, ale również i w tym, że usposobił on polskie władze fiskalne przychylnie do krajowej produkcji druków hebrajskich, co w rezultacie chroniło ją przed konkurencją zagranicy.
Drukarnia w Nowym Dworze jest faktycznie warszawską drukarnią, albowiem w Warszawie został nadany przywilej, na podstawie którego została ona założona.
Geneza tej drukarni związana jest z interesującą i przedsiębiorczą postacią, a mianowicie z Lejzorem Icchokiem z Krotoszyna.
O przeszłości Lejzora Icchoka wiadomo nam, co następuje. Wiemy, że Lejzor posiada w Krotoszynie dom, który spłonął przed 1775 r. Odbudował go i w 1785 r. winien był z tego tytułu właścicielowi Krotoszyna, Potockiemu, 3592 zł.
Lejzor Icchck miał sprzyjających mu znajomych wśród wyższych urzędników państwowych. W memoriale z 1775 r. pisał m. in., że popierali go ministrowie a nawet sam król. W innym miejscu pisał, iż był królewskim dostawcą drobnych monet dla Wielkopolski. W czasie obrad delegacji na sejmie rozbiorowym, tj. w 1773-1775 r., Lejzor przedłożył sejmowi mnóstwo różnych projektów dotyczących papieru stemplowego, podatku stemplowego od kalendarzy, ksiąg żydowskich itp.
W dziewięćdziesiątych latach Lejzor dostąpił nowego zaszczytu, został syndykiem gminy żydowskiej w Łowiczu; mieszkał jednak nadal w Nowym Dworze, od czasu do czasu przyjeżdżał do Warszawy, a właściwie na Pragę.
Lejzor, który przypisywał sobie inicjatywę wprowadzenia podatku od papieru stemplowego, druków i kart spodziewał się, że w zamian za te usługi uzyska dzierżawę opłat od książek hebrajskich. Wspólnik Lejzora, Lejbka z Dubna, który miał finansować tę transakcję, ubiegł go i zaczął na własną rękę starać się o przyznanie mu tej dzierżawy. Lejzor, rozczarowany do swego wspólnika, wystosował do Komisji Skarbu Koronnego nowy memoriał utrzymany w płaczliwym tonie. Lejzor błagał mianowicie Komisję Skarbu o oddanie mu tej dzierżawy, zapewniając przy tym, że zyski z niej obróci na wybudowanie drukarni.
W tymże memoriale Lejzor nadmienił, że cieszy się poparciem ministrów a nawet samego "najjaśniejszego pana", którzy obiecali mu nadanie przywileju na założenie drukarni. Z tego dość mętnego memoriału wynika, że Lejzor jeszcze w 1775 r. podjął poważne starania celem założenia w Warszawie żydowskiej drukarni. Niezrozumiały jest w memoriale passus o poparciu ministrów, niejasna jest również wzmianka o poparciu ambasadorów obcych państw. Starania Lejzora spełzły na niczym, nie uzyskał dzierżawy podatków od hebrajskich druków.
W 1776 r. Lejzor (wraz ze swoim zięciem Jonaszem Jakubowiczem) otrzymał od króla przywilej na założenie w Golędzinowie (pod Pragą) drukarni książek żydowskich. Przywilej wyznaczył na siedzibę drukarni Golędzinów, albowiem w Warszawie nie wolno było Żydom podówczas mieszkać, ani posiadać placów i domów; Golędzinów był ponadto prywatną własnością króla. Lejzor na wszystkich jarmarkach obwieścił, że poszukuje wspólników do tego przedsięwzięcia; nikt się jednak nie zgłosił. Nikt nie chciał zawiązać z nim spółki, nie brak gotówki był tego powodem. Społeczeństwo żydowskie było bowiem oburzone na Lejzora, bo to właśnie on był przecież autorem projektu ustanowienia podatku od druków żydowskich. Żydzi posądzali Lejzora, iż stara się o uzyskanie dzierżawy tego podatku, żeby móc potem szybko się wzbogacić kosztem swoich współbraci. We wspomnianym już przez nas memoriale sam Lejzor zaznacza, że Żydzi są oburzeni na niego z powodu wniesionych projektów podatkowych.
Mówiąc o genezie drukarni Kriegera w Nowym Dworze, należy wspomnieć niejakiego pana Detoux, jednego z licznych podówczas w Polsce cudzoziemców szukających tu szczęścia. Zwrócił się on do króla z prośbą o wydanie mu zezwolenia na założenie żydowskiej drukarni (chodziło mu prawdopodobnie o drukarnię w Warszawie). Na memoriale wysłanym przez Detoux znajduje się następująca adnotacja byłego stolnika St. Moszyńskiego: Detoux cherche plutot le moyen d’ameliorer son sort que tout autre chose [Detoux szuka raczej sposobu na poprawę swojej sytuacji niż czegokolwiek innego.]
Drukarnia w Nowym Dworze została założona w 1780 r. na podstawie przywileju, uzyskanego od króla przez "szlachetnego" drukarza warszawskiego Du Four. Przywilej ten uzupełnia poprzedni przywilej Du Foura z 1775 r. Król zezwolił tym razem panu Du Four drukować książki nie tylko w zachodnich językach, ale także "hebrajską czcionką" (libros non tantum linguarum occidentalium in characteribus Hebraicis) oraz sprzedawać je w ciągu 30 lat. Drukowanie książek żydowskich w kraju - jak podkreślił król w przywileju - uchroni przed odpływam pieniędzy na zakup książek za granicą. Jednocześnie król zakazał drukowania hebrajskich książek przez inne drukarnie. Przywilej przewidywał ponadto, że z chwilą odpowiedniego powiększenia produkcji drukarni Du Foura zostanie wydany zakaz importowania książek hebrajskich. Za naruszenie zakazu groziła grzywna w wysokości 2000 dukatów oraz konfiskata książek.
Antysemicka "Gazeta Warszawska" ostro napiętnowała, że chrześcijanin przystąpił do wydawania żydowskich ksiąg. Redaktorzy gazety nie zapomnieli mu tego nawet w 3 lata później. W związku z zamieszczeniem przez jedno z czasopism wydawanych przez Du Foura artykułu w sprawie wprowadzenia obowiązku służby wojskowej dla Żydów redaktorzy "Gazety Warszawskiej" szydzili z niego, nazywając go "żydowsko-paryskim generalissimusem żydowskiej kawalerii"
Po upływie czterech miesięcy Du Four na skutek braku gotówki odstąpił Kriegerowi swoje prawa do drukarni. Ten ostatni zorganizował drukarnię, wyposażył ją we wszystkie niezbędne urządzenia, jej produkcja mogła pokryć zapotrzebowanie Żydów w Polsce na książki.
Du Four był dyrektorem drukarni przy Szkole Kadetów a zarazem właścicielem znanej drukarni w Warszawie na Starym Mieście nr 58. W danym zaś wypadku był tylko, rzecz jasna, figurantem. Znacznie było bowiem łatwiej uzyskać przywilej na założenie drukarni znanemu drukarzowi Du Four niż warszawskiemu sukiennikowi Kriegerowi.
Nie jest wykluczone, że i tu maczał swe palce wspomniany już przez nas Lejzor z Krotoszyna. Wskazywałaby na to wzmianka w memoriale Lejzora 1792 r., w której wyraźnie pisał, że "zbudował drukarnię w Nowym Dworze"; możliwe, że Lejzor czerpał przy tym ze środków finansowych Kriegera.
W ciągu 11 lat Lejzor pozostawał w ścisłym związku z tą drukarnią: bądź to w charakterze zarządcy, bądź też wspólnika. Wynika to z jego memoriału, w którym pisał, że w ciągu kilku lat był świadkiem, jak jego pomysł i trud poświęcony drukarni przynosił korzyści tylko panu Kriegerowi, który w ciągu kilkudziesięciu lat oszukiwał Izbę Skarbową na kilkadziesiąt tysięcy złotych w stosunku rocznym [Omyłka, drukarnia w Nowym Dworze istniała dopiero od 1780 r.]. Bezustannie oszukiwany przez swych wspólników Lejzor w końcowej części memoriału prosił Komisję Skarbu o przyznanie mu przywileju na założenie nowej drukarni, zapewniając przy tym, że ma już dla niej mistrzów drukarskich, a mianowicie swoich synów [Na memoriał Lejzora Komisja Skarbu odpowiedziała odmownie (ASW, Protokół nr 31, z 15.XI.1792 r.).].
Zarówno cytaty zaczerpnięte ze wspomnianego memoriału Lejzora, jak i jego podpis "Lejzor Icchok, syndyk łowicki z Nowego Dworu" - świadczą, że autorem projektu założenia drukarni w Nowym Dworze oraz posłużenia się przy tym osobą Du Foura - był nader pomysłowy Lejzor z Krotoszyna. Być może. że właśnie on podsunął Kriegerowi myśl przejęcia drukarni w Korcu, wydawania Talmudu itd. [Lejzor był bardzo obrotny, w 1793 r. podjął z kolei starania o założenie drukarni żydowskiej. W czasie insurekcji kościuszkowskiej Lejzor otrzymał pozwolenia na wydawanie gazet dla Żydów. Pozostawało to, być może, w związku z dążeniem władz powstańczych do skłonienia ludności żydowskiej do wzięcia udziału w insurekcji. Wskazuje na to m. in. przemówienie wileńskiego Żyda, dra Polonusa.]
Niezmordowany Lejzor Icchok
również i w następnych latach był bardzo przedsiębiorczy i wysuwał coraz to
fantastyczniejsze pomysły i projekty. Niektóre dokumenty z okresu insurekcji
kościuszkowskiej wskazują, że Lejzor Icchok doskonale się orientował w
zmieniających się podówczas sytuacjach politycznych, odpowiednio je
wykorzystując dla swego dobra. 17 czerwca 1794 r. Lejzor Icchok otrzymał od
Najwyższej Rady Narodowej patent na drukowanie hebrajskich kalendarzy i gazet.
Ale i tym razem nie posiadał gotówki na realizację tego przedsięwzięcia. Zwrócił
się przeto do prezydenta m. Warszawy, Zakrzewskiego, z prośbą o wydanie mu
pozwolenia na ściągnięcie należnych mu długów (w okresie insurekcji obowiązywało
bowiem moratorium). Nie wiadomo, czy Lejzor uzyskał takie pozwolenie, wiadomo
natomiast, że Lejzor zwrócił się ponownie do prezydenta, tym razem o udzielenie
pożyczki w wysokości 200 czerwonych złotych, zapewniając przy tym, że Izba
Skarbowa będzie z tego ciągnęła znaczne zyski [W drugiej z
kolei prośbie Lejzor prosił prezydenta Zakrzewskiego o oddanie mu w dzierżawę
cmentarza żydowskiego na Pradze, którą posiadał przedtem Szmul Zbytkower. Przy
tej okazji dowiadujemy się, że autorem projektu założenia na Pradze cmentarza
żydowskiego był właśnie Lejzor. ale Zbytkower go ubiegł. ("Tudziesz moy projekt
na kirchow żydowski wydany na Pradze, a y ten podstępnie Szmul zbiegle mi
odebrał y pożytkował lat kilkanaście, a Skarb wcale z tego nic nie miał, teraz
zaś jest moią proźbą pokorną, abym przy protekcyi y opiece Pańskiey mogł bydz
przy tymże kirchowie konsensowany y utrzymany").
Lejzor starał się u prezydenta Zakrzewskiego zwolnić od służby wojskowej (w
pułku Berka Joselewicza) nauczyciela (mełamed) swoich dzieci. Dowcipny prezydent
odpowiedział wtedy: "W proroctwach żydowskich jest, iż ten tak wielki nauczyciel
ma wielkiego wodza nieprzyjacielskiego zabić, niech więc idzie do wojska"].
Obrotny Lejzor, który umiał tak szybko przystosować się do każdej nowo powstałej sytuacji, w pierwszym memoriale do prezydenta Zakrzewskiego "prosi o łaskawe ucho, o powierzenie pewnego interesu"; w drugim memoriale podkreślił, że państwo, realizując jego projekty, mogło by wydostać od ludności żydowskiej dodatkowe tysiące złotych.
Powracając do osoby Kriegera warto zastanowić się, dlaczego dla projektowanej drukarni nie wybrał Warszawy, a Nowy Dwór. W Warszawie nie wolno było, jak wiadomo, mieszkać Żydom, a więc Krieger nie mógłby w tym mieście zakwaterować swoich żydowskich zecerów i korektorów. Ponadto Nowy Dwór znajdował się w tym czasie w stadium rozwoju przemysłowego. Właściciel Nowego Dworu, ks. Stanisław Poniatowski, starał się rozwinąć gospodarczo to osiedle, założył tu fabrykę sukna, warsztaty szkutnicze; w 1782 r. Nowy Dwór uzyskał prawa miejskie. Nic więc dziwnego, że tu właśnie Krieger postanowił założyć swoją nową drukarnię.
W 8 miesięcy po otrzymaniu przez Du Foura wspomnianego przywileju Krieger wystosował do Komisji Skarbu memoriał, w którym opisał genezę i historię swej drukarni, podkreślając, że przyznano mu wyłączne prawo drukowania żydowskich książek. Poprosił jednocześnie o oddanie mu w arendę podatku od druków żydowskich, zobowiązując się wpłacać rocznie do skarbu państwa więcej, niż skarb uzyskał z tego tytułu w ubiegłym roku.
Krieger zakładał, że przez uzyskanie arendy wspomnianego podatku zapewni sobie kontrolę nad całym krajowym handlem książkami żydowskimi.
Komisja Skarbu ustosunkowała się negatywnie do memoriału Kriegera nie chciała bowiem zrezygnować ze ściągania na własną rękę tego podatku i w przyszłości.
Nie mogąc uzyskać w ten sposób monopolu w dziedzinie produkcji książek, Krieger postanowił obrać ku temu inną drogą. Odkupił od Hirsza Lejbowicza i jego zięcia Szmula Segała drukarnię w Korcu, która istniała od 1776 r. A. Tauber, autor monografii o drukarni w Korcu, uważa, ze okres należenia drukarni do Kriegera był okresem świetności całego miasteczka; szybki wzrost produkcji książek dawał utrzymanie znacznej części mieszkańców Korca.
W 1782 r. Krieger zwrócił się do Komisji Skarbu z projektem wydania całego Talmudu. Potrzeba mu na to było aprobaty najstarszych i najznakomitszych rabinów w kraju. Krieger, który od dawna już nosił się z zamiarem wydania tego dzieła, zwrócił się przeto do Komisji Skarbu z prośbą, żeby mu pomogła w tym przedsięwzięciu. Prosił Komisję Skarbu, żeby wydała uniwersał do wszystkich rabinów i seniorów gmin, który ustanowiłby obowiązek nabywania Talmudu tylko u niego. Krieger obliczył, że koszt tego wydawnictwa wyniesie 10 000-20 000 czerwonych złotych. Jeżeli Komisja Skarbu poprze jego projekt - zapewniał Krieger - pieniądze uzyskane ze sprzedaży Talmudu pozostaną w ten sposób w kraju.
Wydawanie Talmudu było zawsze związane z wielkimi trudnościami, zwłaszcza w Polsce. Do XIX w. wydano w Polsce tylko 4 razy Talmud: po raz pierwszy w 1559 r. w Lublinie, po raz drugi w 1602 r. w Krakowie, po raz trzeci w latach 1612-1620, także w Krakowie, a po raz czwarty w latach 1617-1628, także w Lublinie. Za każdym razem odbywało się to pod auspicjami najpoważniejszych rabinów, co chroniło drukarza przed konkurencją zagranicy. W przedmowie do wydania lubelskiego z 1559 r. czytamy: "Nakazujemy stanowczo, żeby w każdym jeszybocie we wszystkich trzech krajach naszego państwa uczono się z tego Talmudu w takiej kolejności tomów, w jakiej został wydany". Istotnie w jeszybotach polskich studiowano podówczas Talmud w tym właśnie porządku. W ten sposób wydawca nie obawiał się konkurencji zagranicznych edycji Talmudu.
W XVIII w. drukarnie żydowskie znajdowały się w tak opłakanym stanie, że żaden z wydawców nie mógł nawet marzyć o podjęciu tak poważnego przedsięwzięcia, jakim było wydanie nowej edycji Talmudu. W tym czasie natomiast podpisy najpoważniejszych polskich rabinów oraz seniorów gmin żydowskich w Polsce znajdują się w Talmudach wydawanych za granicą.
Drukarnie zagraniczne starały się o aprobatę polskich rabinów, gdyż to zapewniało im wyłączność sprzedaży Talmudu w Polsce w danym okresie (aprobata opiewała na określony czas). W XVIII w. drukarnie zagraniczne owładnęły prawie całkowicie żydowskim rynkiem księgarskim w Polsce. Świadczy o tym m. in. konflikt wybuchły między drukarnią żydowską w Sulzbachu a drukarnią w Amsterdamie. Ta ostatnia drukowała w tym czasie Talmud za uprzednią aprobatą Sejmu Czterech Ziem. a zatem przy zapewnieniu sobie z góry zbytu w Polsce. Równocześnie drukarnia w Sulzbachu przystąpiła także do drukowania Talmudu, ale bez aprobaty Sejmu Czterech Ziem. Zarówno drukarz amsterdamski Props, jak i drukarz z Sulzbachu, Zelman Frenkel, zwrócili się do Sejmu Czterech Ziem z prośbą o rozstrzygnięcie ich sporu; świadczy to o ogromnym znaczeniu polskiego rynku księgarskiego (zwłaszcza jeśli chodzi o Talmud) dla drukarni za granicą.
Projekt Kriegera wydania w Polsce, po 154-letniej przerwie, Talmudu miał na celu uniezależnienie polskiego rynku od drukarni zagranicznych. Na podstawie jego memoriału nie sposób zorientować się, czego właściwie Krieger oczekiwał od Komisji Skarbu. Można tylko przypuszczać, że Krieger miał zapewne na uwadze subskrypcję Talmudu. W każdym bądź razie w tym właśnie sensie utrzymana była odpowiedź Komisji Skarbi. W uniwersale do superintendentów Komisja wskazała na zasługi Kriegera dla krajowej produkcji oraz że realizacja jego projektu zapewni pozostanie w kraju wpływów za książki hebrajskie. Komisja poleciła swoim urzędnikom, aby w sposób dyskretny wpłynęli na kahały, żeby Żydzi wzięli udział w subskrypcji Talmudu, bez którego przecież żadna rodzina żydowska nie może się obejść, a wszak nie można zrealizować tak drogiego wydawnictwa bez subskrypcji. Krieger solennie obiecał, że cena przez niego wydanego Talmudu nie będzie wyższa od ceny Talmudów wydawanych za granicą, a może nawet niższa. Ponadto Krieger zobowiązał się, że będzie sprzedawał tylko ostemplowane księgi.
Plan wydania Talmudu nie udał się, trudno ustalić, jakie były tego przyczyny. Możliwe, że drukarnie dzięki swemu wieloletniemu doświadczeniu i masowej produkcji sprzedawały Talmudy taniej i na dogodniejszych od Kriegera warunkach. Możliwe także, że Żydzi nie mieli zaufania do nowego wydawcy i nie chcieli wziąć udziału w subskrypcji Talmudu. W każdym bądź razie, kiedy subskrypcja zawiodła, Krieger był zmuszony zrezygnować ze swego projektu; zdołał wydać tylko pierwsze dwa tomy Talmudu.
Niezwykle przedsiębiorczy Krieger 28 października 1782 r., tj. przed otrzymaniem od Komisji Skarbu wyżej wspomnianej odpowiedzi, przedłożył jej szereg nowych projektów. W jednym z nich żalił się, że jego wpływy z hebrajskich książek są zbyt małe - i dlatego prosi o zwolnienie go od opłaty stemplowej; dzięki temu mógłby bowiem sprzedać dużo książek nie tylko w kraju, ale i za granicą.
W innym znów memoriale Krieger przedstawił Komisji Skarbu projekt zrekompensowania strat, powstałych na skutek ewentualnego zwolnienia jego książek od opłat stemplowych. Zaproponował mianowicie wprowadzenie obowiązku nabywania przez wszystkich żonatych Żydów kalendarzy. Autor projektu zapewniał, że przyniesie to Komisji Skarbu dziesięciokrotnie większy dochód niż opłata od książek. Równocześnie Krieger zaproponował ustanowienie monopolu na sprzedaż książek hebrajskich, domagając się, rzecz oczywista, żeby właśnie jemu przyznano tę wyłączność. Ponadto Krieger przedłożył projekt, w myśl którego detaliczni sprzedawcy musieliby uprzednio uzyskać koncesję na handel książkami żydowskimi. Krieger uzasadniał to potrzebą uporządkowania rynku książek żydowskich, w którym jakoby panował dotychczas chaos.
Komisja Skarbu odrzuciła projekt Kriegera, co nie ostudziło bynajmniej jego zapału jako autora nowych projektów. W 1787 r. wystosował do Komisji Skarbu nowy memoriał, w którym skarżył się na urzędników, że przepuszczają nieostemplowane książki żydowskie, co uniemożliwia mu dalszy handel książkami. Zaproponował przeto Komisji Skarbu, żeby jemu samemu powierzyła nadzór nad stemplowaniem książek żydowskich, prosząc przy tym o przyznanie mu prawa dokonywania rewizji u księgarzy żydowskich. Chodziło mu, rzecz jasna, o jakiś skuteczny sposób zduszenia konkurencji. Rewizje gotów był przeprowadzać bezpłatnie, ale w zamian za to prosił o zwolnienie go tylko od uiszczania opłat stemplowych od swoich książek.
W następnej części tego memoriału Krieger zaproponował podwyższyć o pół złotego albo o złoty (w zależności od objętości książki) opłatę stemplową od książek żydowskich pochodzących z zagranicy. Wskazał przy tym, że książki żydowskie wydane w Polsce mają zbyt tylko na Litwie, natomiast Prusy i Austria są całkowicie zamknięte dla polskich księgarzy. Księgarze zagraniczni korzystają natomiast z szerokiego rynku zbytu w Polsce, opłacając taki sam podatek stemplowy, co krajowi księgarze.
Ostatni projekt można było, być może, przyjąć, ale trącił egocentryzmem. Dlaczego nie powinno to było dotyczyć wszystkich pozostałych żydowskich drukarń w Polsce? Dlaczego tylko Krieger miał korzystać z ulg na krajowe książki?
Na wyczerpujący memoriał Kriegera Komisja Skarbu udzieliła dość szczegółowej odpowiedzi. Zapowiedziała zbadanie przytoczonych faktów sprzedaży nieostemplowanych książek żydowskich i ewentualne ukaranie winnych. Stwierdziła, że nie może przekazać mu nadzoru nad ściąganiem opłaty stemplowej, ponieważ są do tego wyznaczeni zaprzysiężeni urzędnicy, którzy i nadal będą sprawować ten nadzór. Komisja nie może zwolnić książek Kriegera od opłaty stemplowej, albowiem potrzeba na to uchwały sejmu. Nie może też podwyższyć opłat od żydowskich książek sprowadzanych z zagranicy. Komisja Skarbu poradziła natomiast Kriegerowi, żeby sprzedawał swoje książki taniej od drukarzy zagranicznych lub może po tej samej cenie, a wtedy jego obroty niewątpliwie wzrosną.
Krieger nie ustąpił jednak, w 1792 r. zwrócił się z nową prośbą, tym razem o zwolnienie od opłaty stemplowej jego drobnych publikacji i znów spotkał się z odmową.
W 1791 r. księgarze oskarżyli Kriegera, że sprzedaje tysiące nieostemplowanych książek, że poza tym oprawia kilka książek w jedną całość i nakłada jeden stempel. Mimo to, jak widzieliśmy, Krieger ośmielił się wystąpić w rok potem z wyżej wspomnianym projektem.
Ilość ostemplowanych książek
|
rok |
w komorze celnej w Nowym Dworze |
w lądowej komorze celnej w Warszawie |
razem |
|
1781 |
- |
781 |
781 |
|
1782 |
- |
1 729 |
1 729 |
|
1783 |
423 |
1 557 |
1 980 |
|
1784 |
- |
1 892 |
1 892 |
|
1785 |
505 |
3 821 |
4 326 |
|
1786 |
866 |
2 743 |
3 609 |
|
1787 |
2 126 |
2 619 |
4 745 |
|
1788 |
4 754 |
626 |
5 380 |
|
1789 |
5 247 |
3 076 |
8 323 |
|
1790 |
4 699 |
241 |
4 840 |
|
1791 |
3 444 |
175 |
3 619 |
|
1792 |
9 693 |
- |
9 693 |
|
1793 |
4 788 |
- |
4 788 |
|
1794 |
759 |
- |
759 |
|
1795 |
785 |
- |
785 |
|
ogółem |
38 089 |
19 260 |
57 349 |
Jakby nie było Kriegerowi udało się opanować w znacznym stopniu zarówno produkcję jak i handel książkami żydowskimi w Polsce, o czym świadczą podane wyżej liczby.
Z powyższej tabeli wynika, że w latach 1783-1795 ostemplowano w komorze celnej w Nowym Dworze 38 089 książek żydowskich. Przed 1783 r. w Nowym Dworze w ogóle nie było komory celnej, dzięki nadanemu przywilejowi Nowy Dwór został przekształcony w miasto dopiero w 1782 r. W pierwszym okresie, do czasu założenia komory celnej w Nowym Dworze, Krieger stemplował swe książki w warszawskiej komorze celnej. Następnie część książek oddawał do ostemplowania w Warszawie, a część w Nowym Dworze; dlaczego tak postępował - nie wiadomo. Można przypuszczać, że pozostawało to w jakimś związku z miejscem zamieszkania odbiorców książek.
W ciągu 15 lat Krieger wydrukował łącznie ok. 58 000 książek żydowskich. Jeśli dodamy do tego jeszcze 4341 książek i kalendarzy (nie oddał ich do ostemplowania i wytoczono mu za to proces) oraz ok. 1000 książek, które w 1792 r. znaleziono u niego nieostemplowane, okaże się, iż Krieger wyprodukował ogółem 62 690 książek. Lejzor z Krotoszyna, który ściśle z nim współpracował, ocenił oszustwa fiskalne Kriegera na kilkadziesiąt tysięcy złotych. Jeśli przyjmiemy, że przynajmniej trzecią część swej produkcji udało mu się sprzedać z pominięciem opłaty stemplowej, to się okaże, iż Krieger wydrukował co najmniej ok 100 000 książek żydowskich; rocznie produkował więc przeciętnie 6600 książek.
Z tabeli wynika także, że na początku produkcja książek wzrastała powoli. W roku założenia drukarni wyprodukowano 781 książek. W następnych trzech latach produkcja powiększyła się dwukrotnie. W 1785 r. nastąpił raptowny wzrost o więcej niż 100%. Przyczyna była prosta: uniwersał Komisji Skarbu z 1785 r. ograniczył możliwości importu książek z zagranicy, co sprzyjało wzrostowi produkcji krajowej. Począwszy od 1787 r. produkcja książek żydowskich znów zaczęła wzrastać osiągając najwyższy poziom w 1792 r.; wyprodukowano wtedy 10 000 książek. I ten wzrost nastąpił również w rezultacie wydania nowego uniwersału Komisji Skarbu, który jeszcze bardziej ograniczył import książek.
W wyniku powstania kościuszkowskiego, upadku życia gospodarczego i trzeciego rozbioru Polski (Nowy Dwór znajdował się pod zaborem pruskim w latach 1794-1795) nastąpił gwałtowny regres w dziedzinie produkcji książek żydowskich.
Od 1784 r. do 1793 r. ośrodkiem sprzedaży książek wyprodukowanych przez Kriegera było przedmieście Warszawy - Praga; stąd właśnie wywożono książki do wszystkich miast Korony a nawet i Litwy.
Drukarnia Kriegera w Nowym Dworze zatrudniała bardzo wielu Żydów. W aktach komory celnej figurują nazwiska dziesiątków Żydów, którzy oddawali do ostemplowania setki a niekiedy nawet tysiące książek wyprodukowanych w drukarni Kriegera. Krieger, produkując na czterech tłoczniach, zatrudniał cały zastęp żydowskich zecerów, drukarzy i kolporterów; ci ostatni jeździli po całej Koronie i Litwie. Najpoważniejszy spośród jego kolporterów nadmienił w memoriale do Komisji Skarbu, że wespół z nim trudniło się sprzedażą książek Kriegera na Litwie ponad 100 osób. W aktach komory celnej występują w charakterze kolporterów-sprzedawców książek Żydzi zarówno z Nowego Dworu, jak i z całej Korony. Największy odsetek stanowią jednak Żydzi z Nowego Dworu, a poczesne miejsce wśród nich zajmował miejscowy Żyd - Berek Herszkowicz.
Do 1782 r., tzn. do czasu, kiedy Nowy Dwór był jeszcze wsią, mieszkało tu zaledwie kilku Żydów-arendarzy. Dzięki drukarni powstało tu skupisko żydowskie. W pewnym okresie w drukarni pracowało 41 Żydów (zecerzy i drukarze).
Krieger oprócz Żydów zatrudniał w swej drukarni także chrześcijan. W ciągu 1786 r. chrześcijanin Lorens ostemplował w Nowym Dworze 373 książek wydrukowanych przez Kriegera, a Waszeciuk w latach 1791-1793 ostemplował 675 książek.
Najpoważniejszy kolporter
książek Kriegera, wspomniany już przez nas nowodworski Żyd, Berek Herszkowicz, w
ciągu 5 lat (1790-1794) ostemplował 7776 książek pochodzących z jego drukarni
[Boruch Herszkowicz handlował książkami wydrukowanymi nie
tylko w Nowym Dworze, ale także wyprodukowanymi w innych drukarniach. Importował
również książki żydowskie z Frankfurtu, pewnego razu sprowadził stamtąd 166
książek.
Wśród zecerów i drukarzy zatrudnionych u Kriegera spotykamy w 1790 r. Menachema
z Żółkwi, Moszka Lejzorowicza z Krotoszyna, Beniamina Hirszowicza z Nowego
Dworu, Abrama Aronowicza z Ostrowca. Nadzorcą w drukarni był Jakub, syn rabina
Naftalego Hirsza.
Na wszystkich książkach wydrukowanych u Kriegera znajduje się hebrajska
adnotacja: "Za panowania szlachetnego Stanisława Poniatowskiego". Na niektórych
książkach jest ponadto niemiecki napis: "Neuhof bei Warschau, Gedruckt in der
Koenigl. und der Republique privil. Druckerei jüdischer Bücher von Johann Anton
Krieger" (Neuhof koło Warszawy, wydrukowano w królewskiej i republikańskiej
drukarni książek żydowskich Johanna Antona Kriegera.).].
Nieco mniej książek sprzedał korektor Jonasz Ickowicz, który w ciągu dwóch lat ostemplował 1508 książek, przy czym nie ustalono, czy trudnił się on sprzedażą książek na własną rękę, czy też występował tylko w imieniu drukarni.
Boruch Ickowicz, rodem z Nowego Dworu, za jednym razem ostemplował w 1788 r. 1491 książek Kriegera.
Pomniejszymi księgarzami byli: Gerszon Chaimowicz (ostemplował 1186 książek), Lewko Moszkowicz (705), Lewek Józefowicz (616), Jankiel Herszowicz (229) i inni, którzy oddawali do ostemplowania jednorazowo kilkadziesiąt a nawet kilkaset książek. Nawet introligator Dawid też ostemplował 175 książek.
Mimo że Krieger sprzedawał swe książki na różnych jarmarkach (na jarmarku w Łęcznie stwierdzono u niego ponad 300 nie ostemplowanych książek i kalendarzy; na jarmarku w Lublinie w 1789 r. ostemplował 109 książek), to jednak do Nowego Dworu przyjeżdżali liczni księgarze z różnych stron Polski, przeważnie z Mazowsza, i nabywali u niego książki na miejscu. Byli to Żydzi z Gąbina, Nowego Miasta, Wodzisławia itp. Księgarz Iser Herszkowicz z Łanowca wywiózł jednorazowo z Nowego Dworu 431 książek. Lejb Ickowicz z Kołek - 300, Lewek Jakubowicz z Leszna - 200, Abram Wolfowicz z Biłgoraja - 232, Jonasz Zelkowicz z Szydłowca - 228, Lewek Moszkowicz z Węgrowa - 221, Herszko Rabinowicz z Żółkwi - 159, Wolf z Gąbina - 242, Pesach z Błędowa - 134, Moszek Berkowicz z Pińczowa - 124, Herszko Abramowicz z Bojarki - 104 itd.
Na rolę jaką Litwa odgrywała w handlu Kriegera, wskazują dwa następujące fakty. W 1785 r. Krieger posłał za pośrednictwem kupca Lewka Izraelowicza (z Żółkwi) wóz z transportem 2408 książek. W tym samym roku Krieger ostemplował w lądowej komorze celnej w Warszawie 4326 książek. Pierwszy transport książek przeznaczony był dla Litwy, bo nie obowiązywała tam opłata stemplowa od książek. Drugi transport przeznaczony był dla Korony. Liczbowe porównanie obu tych transportów wskazuje, że znaczna część produkcji Kriegera była sprzedawana na Litwie.
O poważnym znaczeniu rynku litewskiego dla produkcji drukarni w Nowym Dworze jeszcze dobitniej świadczy drugi fakt. W 1792 r. najpoważniejszy agent Kriegera, Berek Herszkowicz, ostemplował 4649 książek, które miał wywieźć do Wilna [22.III.1792 r. ustawa o opłatach stemplowych od książek żydowskich została rozciągnięta również i na Litwę.]. Podróż była b. uciążliwa, gdyż odbywała się w czasie trwania walk z konfederacją targowicką. Po wielu trudach Berek Herszkowicz przybył do Wilna, gdzie czekały go nowe kłopoty: nie chciano uznać stempli z Korony, faworyzowano bowiem tam książki drukowane w Żółkwi. Berek zwrócił się do Komisji Skarbu z prośbą o zwrócenie mu strat poniesionych na skutek niehonorowania na Litwie stempli nałożonych na książki w Koronie. Berek zapewniał w swym memoriale, że stu Żydów, zarobkujących sprzedażą książek na Litwie, będzie wszem i wobec opowiadać o niezwykłym miłosierdziu Komisji Skarbu, oraz, że będą oni wznosić modły do nieba o pomyślność Matki-Ojczyzny
Powyższy fakt zasługuje na uwagę nie tylko dlatego, że rzuca światło na warunki i niebezpieczeństwa związane podówczas z handlem książkami, ale także dlatego, że daje jakieś pojęcie o ilości książek wywożonych na Litwę. W 1792 r. w komorze celnej w Nowym Dworze ostemplowano 9693 książek żydowskich, w tym 4649 (prawie połowa) miano wysłać na Litwę.
Warto jeszcze dodać, że w 1792 r. kupiec Notka Naumowicz (z Grodna) ostemplował w Nowym Dworze 707 książek.
Drukarnia Kriegera istniała do 1818 r.
W okresie zaboru pruskiego drukarnia w Nowym Dworze - po dwuletniej przerwie (powstanie kościuszkowskie) - została ponownie uruchomiona. Jej produkcja była jednak znacznie mniejsza niż przedtem, czynne były tylko dwie tłocznie, a załoga składała się z 8 zecerów, 4 drukarzy, 3 introligatorów, 2 korektorów, 1 gisera czcionek, oraz kilku niewykwalifikowanych robotników.
Warto również nadmienić, że od założenia drukarni w 1780 r. do 1797 r. wydrukowano łącznie 120 dzieł.
Przełożyli z języka żydowskiego B. Mark i A. Rutkowski
SPIS ZECEROW I DRUKARZY ŻYDOWSKICH W DRUKARNI KRIEGERA W NOWYM DWORZE
(na podstawie prac Friedberga i Sz. Fryszmana)
Zecerzy: Cwi Hersz Szymonowicz z Żółkwi, Jehuda Lejb Szmulowicz z Żółkwi (zięć Cwi Hirsza), Boruch Hirszowicz z Korca, Uszer Berkowicz z Żółkwi, Gerszon Szmulewicz z Wyszogrodu, Jakub Naftalowicz, Chaim Abramowicz z Nowego Dworu, Lejzor Fajwysz Szmulowicz z Krotoszyna, Szmul Ickowicz, Aron Zelik Abramowicz, Moszko Lejzerowicz z Krotoszyna, Majer Jakubowicz z Krotoszyna, Jakub Ickowicz z Dąbrowy, Manes z Wyszogrodu, Beniamin Hirszowicz z Nowego Dworu, Szymon Judkowicz z Żółkwi.
Drukarze: Chil Beniaminowicz, Jukiel Abramowicz, Majer Jakubowicz. Szmul, syn kantora Abrahama z Żółkwi. Icko, syn zecera Arona Zeliga z Ostrowca, Abe Chaimowicz z Nowego Dworu.
Giser czcionek: Izrael Lejbowicz ze Swarządza.

1780. Strona tytułowa żydowskiej księgi wydanej przez Krügera.



Trzy strony tytułowe książek wydanych w drukarni Johana Antoniego Krügera w Nowym Dworze w 1784 i 1786.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1785 r. Strona tytułowa dzieła "Diwre Kohelet" autorstwa Szlomo ben Awraham Jekutiel Zalmana Lichtsztejna z Płocka wydrukowana w drukarni hebrajskiej Johanna Antona Krügera w Nowym Dworze z monogramem drukarza JAK.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1792 r. Strona tytułowa dzieła "Minchat Aharon" autorstwa Aharon Padwy wydrukowana w drukarni hebrajskiej Johanna Antona Krügera w Nowym Dworze z monogramem drukarza JAK.
[źródło grafiki i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic]

1794. Judaica Antique Hebrew Nekudas Hakesef, Nowy Dwór.