Potop szwedzki i Nowy Dwór Mazowiecki
źródło grafik i opisu - Historia Nowego Dworu Maz. i okolic
Plan obozowiska szwedzkiego i polskiego w rejonie Nowego Dworu w widłach Wisły i Bugu na parę dni przed bitwą.
Bitwa w rejonie Nowego Dworu i Zakroczymia odbyła się w dniach 20-30 września 1655 r. w czasie potopu szwedzkiego. Mapy ukazywały się w różnych wydaniach dzieła hrabiego Samuela von Pufendorfa pt. "De rebus a Carolo Gustavo Sueciae rege gestis commentariorum libri septem ...", wydanych w Norymberdze w latach 1696-1729. Autorem mapy był Erik Dahlberg. Miedzioryty odbite na arkuszu papieru czerpanego, a dwa z nich kolorowane w epoce. Na mapie widać położenie wojsk polskich i szwedzkich przed bitwą. W prawym dolnym rogu obok konnych dragonów widać (drewniany) kościół w Okuninie. Na wyspie zaznaczono czteroramienną gwiazdą tzw. bugskansen wybudowany przez Szwedów, a w widłach Wisły i Bugu w obozowisku szwedzkim (obecny teren miasta) można zauważyć niewielki kościółek, który od 1623 r. był w gestii zakonu bernardynów (kapituły w Kalwarii Zebrzydowskiej).



Plan koncentracji wojsk szwedzko-brandenburskich w rejonie Nowego Dworu pod dowództwem księcia Adolfa Jana od 4 czerwca 1656 r. do dnia połączenia z królem Karolem Gustawem i elektorem brandenburskim Fryderykiem Wilhelmem - 17 lipca 1656 r.
Mapa ukazywała się w różnych wydaniach dzieła hrabiego Samuela von Pufendorfa pt. "De rebus a Carolo Gustavo Sueciae rege gestis commentariorum libri septem ...", wydanych w Norymberdze w latach 1696-1729. Autorem mapy był Erik Dahlberg. Miedzioryt odbity na arkuszu papieru czerpanego.




Rycina autorstwa Erika Dahlbergha, na której przedstawiono szwedzki obóz w miejscu dzisiejszej Twierdzy Modlin. Oryginalny tytuł "Szwedzka kwatera główna i obóz feldmarszałka Douglasa na północnym brzegu Bugu, dopływie Wisły".
Ciekawostką którą możemy dostrzec na rycinie jest cmentarz
znajdujący się z prawej strony obozu głównego - "Kirchof", w przybliżeniu obecnie
są to okolice skrzyżowania ulic Gen. W. Thomme i Mikołaja Kopernika.
Nad brzegiem Narwi uwieczniono "Salt Stad" - żupa solna, redutę w okolicach
dzisiejszego boiska w Modlinie oraz szańce na wyspie.
Wieś Moglno jest błędnie nazwana jako Woglno.
Obóz feldmarszałka Douglasa znajdował się w Pomiechowie, wieś została cała
otoczona szwedzkimi umocnieniami. Na północ od Pomiechowa znajdował się również
szaniec.
źródło grafiki i opisu -
Ziemia Zakroczymska
200 lat Twierdzy Modlin (1806-2006)
Marek Wagner (Akademia Podlaska - Siedlce)
Błyskawiczne zwycięstwa armii szwedzkich nad wojskami polskimi w lipcu i sierpniu 1655 r. skłoniły Karola Gustawa do zmiany pierwotnych planów wojennych, rezygnując więc z próby opanowania Prus Królewskich z ujściem Wisły król szwedzki zadecydował o marszu w głąb Rzeczypospolitej dla pobicia i zniszczenia oddziałów wiernych Janowi Kazimierzowi. Celem operacyjnym dowództwa szwedzkiego było zajęcie Warszawy, do której armia Karola Gustawa weszła, praktycznie bez oporu, 8 września. W tym samym czasie wojska królewskie Jana Kazimierza wycofały się już z rejonu stolicy na południe, osiągając obszary północnej Małopolski, bowiem monarcha liczył na wsparcie lokalnego pospolitego ruszenia i sił koronnych hetmana Stanisława Potockiego ulokowanych na Rusi Czerwonej.
Realizując plan operacyjny, 11 września Karol Gustaw podjął z rejonu Warszawy marsz głównych sił szwedzkich również na południe, w kierunku Wolborza, próbując sprowokować Polaków do bitwy i zniszczyć wojska królewskie. Przed opuszczeniem miasta pozostawiono tutaj korpus feldmarszałka Gustawa Ottona Stenbocka w sile około 7 000-8 000 żołnierzy z 8-10 działami. Powodem decyzji króla była obecność w rejonie ujścia Narwi do Wisły korpusu pospolitego ruszenia i piechoty łanowej z północnego Mazowsza (około 8 000-11 000 ludzi z 7 działami) pod dowództwem wojewody płockiego, Jana Kazimierza Krasińskiego, który zamykał Szwedom bezpieczną drogę do Prus Królewskich. Opanowanie przeprawy wiślanej pod Modlinem i tym samym uzyskanie kontroli nad tym ważnym węzłem komunikacyjnym, było także istotne z powodu uzyskania koniecznej łączności z armią inflancką generała Magnusa de la Gardie, działającej na obszarach litewskich. Celem taktycznym korpusu Stenbocka było zbudowanie w rejonie Modlina obozu warownego i mostu na Narwi oraz zniszczenie w walnej bitwie oddziałów Krasińskiego, które stacjonowały na północnym brzegu rzeki.
Tymczasem Stenbock, zapewne po 10 września, wysiał przodem pułkownika Conrada Mardenfeldta, generalnego kwatermistrza korpusu, z grupą kawalerii szwedzkiej, w celu rozpoznania terenu i wybrania miejsca pod budowę obozu wojskowego i przeprawy rzecznej. Po przybyciu na miejsce (12-13 września) podjął on pertraktacje ze szlachtą, chcąc zmusić wojewodę Krasińskiego do uznania zwierzchnictwa Karola Gustawa, ale jednocześnie jego podkomendni penetrowali teren i obserwowali pozycje pospolitaków. Mardenfeldt zażądał od Stenbocka pomocy, bowiem jego jazda rozpoznała na północnym brzegu Narwi trzy oszańcowane baterie polskich dział, które silnym ogniem broniły dostępu do brzegów rzeki. Po przybyciu regimentu piechoty z 2 działami, Mardenfeldt podjął próbę opanowania przeprawy, i chociaż początkowo piechocie udało się przerzucić owe działa na drugi brzeg rzeki i zniszczyć jedną z baterii przeciwnika, to jednak silny kontratak jazdy szlacheckiej doprowadził do odwrotu Szwedów na brzeg południowy, ze stratą 20 piechurów. Sytuacja pozostała nierozstrzygnięta, a szwedzki kwatermistrz podjął przygotowania do budowy mostu, ale później na rozkaz przełożonego powrócił do Warszawy.
Tymczasem 21 września korpus feldmarszałka Stenbocka opuścił swoje kwatery w rejonie Warszawy i po przejściu mostem Wisły skierował się na północ traktem warszawskim. Pierwszy nocleg miał miejsce pod Skierdami koło Jabłonny, po czym Szwedzi pomaszerowali traktem pułtuskim na Nieporęt i Białobrzegi do wsi Arciechów, zamierzając przejść Bug pod Serockiem. Jednak znaczny przybór wody przekreślił plany feldmarszałka Stenbocka, który podjął wówczas decyzję o powrocie w rejon Modlina.
Piechota szwedzka pomaszerowała więc w kierunku Białobrzegów, natomiast czołowa grupa kawalerii generała majora Carla Mauritza Loewenhaupta dotarła 24 września pod Modlin i natychmiast uderzyła na przeprawiających się przez Narew pospolitaków. Doszło do walki wręcz, podczas której poległo około 20 Polaków, a ponad 100 miało utonąć w rzece. Sukces Szwedów spowodował, iż jazda szlachecka wycofała się na krawędź skarpy wiślanej, przygotowując się do obrony swych stanowisk. Rozpoczęte wówczas pertraktacje nie przyniosły jednak powodzenia, ale dały czas piechocie feldmarszałka Stenbocka na dotarcie przez Wieliszew i Krubin w rejon Modlina (25-26 września), co oznaczało podjęcie w najbliższym czasie polsko-szwedzkiego starcia zbrojnego.
Teren położony wzdłuż brzegu wiślanego stanowi bezleśną płaszczyznę, lekko opadającą w kierunku wód Narwi, na jej brzegu południowym. Z kolei na północnym brzegu teren, poprzecinany licznymi ciekami wodnymi, znacznie wywyższa się, stanowiąc wyraźną skarpę, z wieloma niewielkimi wąwozami.
Na północnym brzegu Narwi pojawiają się kępy zarośli i skrawki lasu, dalej wzdłuż rzeki biegnie lokalna droga na Stanisławowo, wreszcie dolina Wkry, która spływa początkowo wzdłuż Narwi, a następnie płynie niewielkim wąwozem, przecinającym ową skarpę. Wisła z kolei posiada w swym biegu liczne wysepki, z których największa sytuowała się na osi ujścia Narwi. Natomiast ta ostatnia rzeka tworzyła przy samym ujściu do Wisły niewielki zakręt, następnie przyjmowała dopływ Wkry, a kierując się dalej na wschód jej wody płynęły w licznych meandrach rzecznych, zaś na brzegach występowały liczne zalesienia i zabagnienia terenu.
Szwedzi zadecydowali o budowie obozu w zakolu pomiędzy biegiem Wisły i Narwi, na jej południowym brzegu, wykorzystując dogodne warunki naturalne i bliskość rzek. Właśnie Wisła stanowiła od zachodu jego granicę, północną i wschodnią zakole i bieg Narwi, jedynie strona południowa była otwarta, ale usypano tutaj wał ziemny o narysie bastionowym, z jedną bramą wychodzącą na trakt warszawski. Wnętrze obozu zagospodarowano tradycyjnie, wydzielono zatem podobóz dla wyższych oficerów szwedzkich, dalej znajdowały się namioty oficerskie i żołnierskie, a przy brzegu wiślanym umieszczono działa i magazyn amunicji. Na planie Dahlbergha widoczny jest również murowany budynek zboru, stanowiący jednocześnie szpital. Ważnym elementem fortyfikacji szwedzkich był most przerzucony przez Narew, we wschodniej części obozu, z wyraźnym przedmościem, także o narysie bastionowym, ulokowanym na północnym brzegu rzeki. Wychodził on na trakt zakroczymski, biegnący między Wkrą a Narwią. Kolejnym elementem szwedzkich pozycji obronnych był bastionowy fort wzniesiony na wyspie wiślanej, tuż przy ujściu Narwi do Wisły, dla osłony obozu i mostu od strony zachodniej.
Historycy słusznie podkreślają bezpieczne ulokowanie fortyfikacji w naturalnych warunkach, z wykorzystaniem usytuowania terenu i bliskości rzek, ale przede wszystkim wobec ówczesnych pozycji oddziałów polskich. Z całą pewnością możemy określić charakter owych fortyfikacji jako zaczepno-odporne, dające możliwość przeprowadzenia skutecznego uderzenia na wojska przeciwnika, jak również silnej obrony w przypadku ich ataku na pozycje szwedzkie.
Natomiast stanowiska oddziałów wojewody Krasińskiego były ulokowane na y skarpie wiślanej, gdzie na jej południowej krawędzi ustawiono namioty, „osłaniane” niewielkim kompleksem leśnym i małymi wąwozami. Z kolei na północnym brzegu Wkry wzniesiono ziemny szaniec, gdzie umieszczono oddział piechoty łanowej i kilka dział polowych.
Tymczasem 27 września Szwedzi ukończyli budowę mostu i po naradzie wojennej feldmarszałek Stenbock podjął decyzję o wykonaniu działań zaczepnych 30 września. Tegoż dnia od rana artyleria szwedzka rozpoczęła bombardowanie szańca i obozu polskiego, czyniąc znaczne straty w ludziach. Z tego powodu wojewoda Krasiński nakazał wycofanie piechoty z szańca i uszykowanie własnych oddziałów na wschodniej krawędzi skarpy. Tutaj bowiem znajdował się dogodny wąwóz do wkroczenia na skarpę i z tego kierunku obawiano się uderzenia wojsk szwedzkich. Cały dzień trwała również wymiana ognia artyleryjskiego, ale bez poważniejszych strat po obu stronach.
Rankiem 30 września korpus feldmarszałka Stenbocka przeprawił się przez most i pomaszerował traktem zakroczymskim do Pomiechowa, biegnącym pomiędzy Narwią i Wkrą. W ten sposób Szwedzi obeszli doliną krawędź skarpy i przed godz. 12 dotarli w rejon wspomnianego wąwozu. Pokonawszy przeszkodę naturalną weszli na samą skarpę, a ich czołowe oddziały rozpoznały stanowiska polskiej szlachty. Wkrótce po godz. 13 Szwedzi przystąpili do utworzenia szyku bojowego - w centrum ustawiono osiem regimentów piechoty (w dwóch rzutach) z działami, a na skrzydłach 2 regimenty kawalerii - na lewym 21 kompanii i na prawym 20 jednostek (w trzech rzutach). Niestety nie znamy szyku bojowego wojsk wojewody Krasińskiego, zapewne w centrum ustawiono piechotę łanową z działami, zaś na skrzydłach chorągwie jazdy szlacheckiej.
Po godz. 14.00 po silnym przygotowaniu artyleryjskim, do natarcia ruszyły czołowe regimenty piechoty szwedzkiej, spychając ruchem i ogniem przeciwnika z zajmowanych stanowisk. Pod naciskiem piechoty, Polacy wprawdzie ulegli chwilowemu rozproszeniu, ale nie rozbiciu, w ten sposób, iż źródła szwedzkie odnotowały nawet kilkakrotne kontrnatarcia jazdy polskiej, powstrzymane jednak ogniem dział feldmarszałka Stenbocka. W momencie kolejnego zmieszania pospolitaków, dowódca szwedzki nakazał kawalerii szwedzkiej wykonać manewry oskrzydlające na obu skrzydłach. Przyniosły one ostateczne rozproszenie jazdy szlacheckiej - był to przełomowy moment bitwy, bowiem szlachta poczęła wówczas wycofywać się w nieładzie, głównie w kierunku północnym, pociągając za sobą pozostałe chorągwie jazdy. W pierwszych dniach października rozpoznanie szwedzkie informowało już o sporym skupisku oddziałów polskich w lasach nad Wkrą, ale w następnych dniach większość mazowieckich posesjonatów rozjechała się już do domów.
Straty polskie Szwedzi oceniali na około 300 zabitych, ale znacznie więcej było rannych i okaleczonych, strat wojsk szwedzkich nie znamy - źródła podawały tylko 4 zabitych żołnierzy. Po bitwie Szwedzi zajęli obóz szlachecki i zrabowali jego wyposażenie, w tym 7 dział polskich.
Konsekwencje bitwy pod Modlinem były znaczące dla dalszego przebiegu wojny - przede wszystkim spowodowała ona masowe uznanie przez szlachtę mazowiecką zwierzchnictwa Karola Gustawa (październik-grudzień), wkrótce też korpus feldmarszałka Stenbocka zajął Pułtusk, czyniąc z tego miasta główny ośrodek militarny na Mazowszu i ułatwiając armii Karola Gustawa opanowanie na przełomie 1655 i 1656 r. obszaru Prus Królewskich.
Tymczasem narastający opór społeczeństwa szlacheckiego i wojsk polskich przeciwko szwedzkiemu okupantowi uświadomił Karolowi Gustawowi, iż trwałe opanowanie obszaru Rzeczypospolitej może dokonać się jedynie na drodze porozumienia z sojusznikami.
Wśród nich na pierwszym miejscu figurował elektor brandenburski, Fryderyk Wilhelm, toteż podjęte wiosną pertraktacje pokojowe doprowadziły 25 czerwca 1656 r. do podpisania w Malborku traktatu szwedzko-brandenburskiego - Karol Gustaw zyskał w dalszej wojnie wsparcie wojsk elektorskich, zaś Fryderyk Wilhelm otrzymał w zamian cztery województwa - poznańskie, kaliskie, sieradzkie i łęczyckie.
Porozumienie to zostało zawarte w ostatniej chwili, gdyż wojska królewskie Jana Kazimierza przystępowały już do oblężenia szwedzkiego garnizonu w Warszawie, gromadząc w rejonie stolicy znaczne siły wojskowe. Sytuacja operacyjna na Mazowszu była zatem powodem wzmożonych manewrów korpusów szwedzkich, kierowanych z Gdańska przez Karola Gustawa. Jeszcze w pierwszej połowie czerwca król nakazał korpusowi swego brata, księcia Adolfa Jana, wycofanie się z rejonu Torunia i zajęcie nowych stanowisk pod Modlinem w celu uzyskania kontroli nad przeprawami rzecznymi dla ewentualnej odsieczy Warszawy. Szwedzi księcia Adolfa w krótkim czasie dokonali przemarszu z Torunia przez Dobrzyń, Płock, Wyszogród i Czerwińsk do Nowego Dworu, gdzie przybyli 13 czerwca i utworzyli obóz pod Modlinem. Około 20 czerwca przybył tutaj z Pułtuska posiłkowy korpus feldmarszałka Roberta Douglasa i zajął pozycję pod Pomiechowem nad Wkrą. Szwedzi uzyskali w ten sposób kontrolę nad ważnym węzłem komunikacyjnym, kontrolując trakty biegnące w kierunku Warszawy, ale także do Wielkopolski i do Wielkiego Księstwa Litewskiego, tworząc również dogodne warunki dla koncentracji z wojskami brandenburskimi.
Pozostając przy uprzednim opisie warunków naturalnych, warto zwrócić uwagę, iż ks. Adolf wybrał tym razem inne miejsce na utworzenie warownego obozu. Został on ulokowany na północ od biegu Narwi na południowej krawędzi skarpy wiślanej. Jego frontu, w kierunku południowym, "broniły" liczne wąwozy, nie licząc oczywiście biegu obu rzek, podobną granicę stanowił bok zachodni, jedynie od strony północnej i częściowo wschodniej usypano wał o narysie bastionowym - bok północny był więc znacznie wydłużony, wschodni krótszy i wsparty na wąwozie, oba z suchymi fosami. Na planie Dahlbergha wojska księcia Adolfa są umieszczone w szyku bojowym, chociaż zazwyczaj obozowały one według tradycyjnego schematu, z licznymi posterunkami usytuowanymi wzdłuż Narwi i z załogą fortu na wyspie wiślanej. W odległości od 3 do 4 km na wschód od opisanego obozu znajdowały się pozycje korpusu feldmarszałka Douglasa, ulokowane na prawym brzegu Wkry, pomiędzy jej biegiem a linią skarpy wiślanej. Obóz ten był znacznie mniejszy od poprzedniego, ale również otoczony szańcami o narysie bastionowym, wsparty o linię Wkry i o krawędź skarpy, gdzie umieszczono wysunięty posterunek szwedzki. Obydwa obozy posiadały także przedmościa, osłaniające szwedzkie przeprawy rzeczne - za Wisłą w Kazuniu i za Wkrą pod Pomiechowem, a cała ta infrastruktura wojskowa dysponowała wewnętrzną linią komunikacyjną, a mianowicie traktem zakroczymskim.
W ten sposób ważny węzeł komunikacyjny został opanowany przez wojska szwedzkie - nie tylko kontrolował on pozycje armii Jana Kazimierza pod Warszawą, umożliwiał przywrócenie zwierzchnictwa na północnym Mazowszu i na Podlasiu, ale także odblokował oblężony przez wojska litewskie Tykocin, dając Szwedom szansę przywrócenia komunikacji z własnym korpusem inflanckim, W połowie czerwca Jan Kazimierz i jego dowódcy byli już zorientowani, iż ks. Adolf ulokował swoje oddziały pod Modlinem, zamierzając przyjść z odsieczą warszawskiemu garnizonowi. Z tego powodu król skierował dla zablokowania zgrupowania modlińskiego polsko-litewską jazdę Stefana Czarnieckiego. Wprawdzie za działania te odpowiadał hetman litewski Paweł Sapieha, którego grupy jazdy stacjonowały wówczas pod Warszawą i pod Tykocinem, ale nadchodzące z nad Narwi wiadomości informowały o znacznych siłach szwedzkich.
Polskie podjazdy wysłane ku obozom wroga nie potwierdziły tych obaw i 23 czerwca wojewoda kijowski powrócił pod Warszawę, gdy Jan Kazimierz osobiście wybierał się nad Narew w celu obejrzenia szwedzkich fortyfikacji polowych.
Tymczasem około 15 czerwca przyszła do stolicy, fałszywa zresztą, informacja, iż korpus feldmarszałka Douglasa rozpoczął przeprawę przez Narew, spiesząc w kierunku oblężonej Warszawy. Dlatego też nocą 16/17 czerwca wysłano na praski brzeg dywizję marszałka koronnego, Jerzego Lubomirskiego, ale Szwedzi nadal pozostawali na swych pozycjach. Ks. Adolf zdawał sobie sprawę, iż jego zgrupowanie liczące około 6 000 żołnierzy nie było zdolne do podjęcia skutecznej walki z liczniejszymi wojskami Jana Kazimierza. Szwedzi pozostali więc pod Modlinem, wysyłając podjazdy w celu zdobycia żywności, paszy i i drewna do budowy miejscowych mostów. Ich pozycja była wybrana prawidłowo - nie tylko mogli swobodnie działać zaczepnie na obu brzegach Wisły, zwłaszcza w kierunku Warszawy, ale także mogli w przypadku niepowodzenia wycofać się bezpiecznie, po zniszczeniu miejscowych mostów, na Płock i Czerwińsk. Doceniając te zagrożenia, w pierwszych dniach lipca dowództwo polskie podjęło nawet decyzję o zniszczeniu obozów modlińskich, jednak dość szybko odstąpiono od realizacji tego planu, z powodu znacznego przyboru rzek w tym rejonie.
Na początku lipca uległa natomiast zmianie sytuacja polityczno-wojskowa - 8 lipca do obozu szwedzkiego przybył ze swoją świtą Karol Gustaw, a 27 lipca elektor Fryderyk Wilhelm z wojskami brandenburskimi. Następnego dnia armie sprzymierzeńców przeszły po odbudowanym moście na Narwi, kierując się na l południe ku Pradze, gdyż tam Karol Gustaw spodziewał się obecności wojsk królewskich Jana Kazimierza. Po okresie działań rozpoznawczych na północ od stolicy, w dniach 28-30 lipca doszło do walnego starcia pod Warszawą, zakończonego porażką, ale nie rozbiciem, wojsk polskich, które wówczas skoncentrowały się nad Wieprzem, gotowe do dalszych walk ze Szwedami. Armia Karola Gustawa zajęła tymczasem Warszawę, a później została wycofana na obszar Prus Królewskich, przygotowując się do działań militarnych w 1656 r.
Rejon Modlina odgrywał zatem niebagatelną rolę w działaniach wojennych pierwszego okresu Potopu szwedzkiego (tj. w latach 1655-1656). Wprawdzie król Jan Kazimierz i jego dowódcy przykładali do tego obszaru niemniejsze znaczenie militarne, ale dla Karola Gustawa modliński węzeł komunikacyjny stanowił jeden z najpoważniejszych elementów szwedzkiego systemu obronnego. Opierał się on o pradoliny rzek z pasmami ufortyfikowanych twierdz, przy znaczącym udziale przepraw rzecznych, m.in. na Wiśle, Bugu i Narwi, gdzie utworzono fortyfikacje ziemne z silnymi garnizonami. W historiografii szwedzkiej i polskiej koncepcja Karola Gustawa zyskała miano "czynnej obrony" opanowanych obszarów, której istota polegała na ich pacyfikacji drogą systematycznej kontroli przez załogi miast i korpusy polowe.